Wzloty i upadki Stanisława Królaka

Kiedy w 1956 roku po ósmym etapie Stanisław Królak objął prowadzenie w wyścigu, w narodzie wzrosła nadzieja, że w końcu spełni się sen : Polak wygra Wyścig Pokoju. Nie było jednak łatwo. Do końca wyścigu były jeszcze 4 etapy, a koledzy z drużyny nie palili się do pomocy. Kierownictwo drużyny również, bo rozliczane było z sukcesu drużynowego, a nie indywidualnego. Na dodatek prowadziliśmy również drużynowo. Królak już raz w karierze przeżył horror, kiedy przegrał wyścig, który powinien być jego. Było to na Tour de Pologne w 1955 roku. Królak objął prowadzenie na 2 etapy przed końcem wyścigu. Miał defekt i nikt mu nie pomógł, nawet koledzy z drużyny. Skończył wyścig na 5.miejscu.Pokutowała opinia, że jest zbyt egoistyczny i nie chce dzielić się nagrodami. Teraz Królak szukał sojuszników nawet w zespole Polonii Francuskiej , ale był to zespół słaby i na końcu został w nim tylko jeden zawodnik. Na kolejnym etapie straciliśmy prowadzenie drużynowe. Nikt z kierownictwa zespołu nie nakazał, by pomagać naszemu liderowi. Przedostatni etap prowadził z Taboru do Brna. Zaatakował Rumun Constantin Dumitrescu. Jego przewaga zaczęła niebezpiecznie rosnąć. Kiedy było naprawdę źle, tylko Henryk Kowalski wyszedł na czoło pogoni za uciekającymi rywalami i harował przez wiele kilometrów do zupełnego wyjechania. Żółta koszulka została uratowana. W nagrodę Królak dostał motocykl, na którym pięknie wyglądał na zdjęciu, a  który okazał się być zepsutym. Nie ściągnięto go nawet z lawety. Potem ten motor kupił jakiś kolekcjoner. Królak został bohaterem narodowym, a że miał dopiero 25 lat, to wróżono mu jeszcze nie jeden sukces.

Piękna kariera została przerwana. Po wyścigu jego uczestnicy zostali zaproszeni przez niejakiego Kozłowskiego, który ich oraz innych dobrych szosowców obwoził po kraju po różnych imprezach. Podobno bez zgody macierzystych klubów. Podczas tych imprez ścigano się w podrzędnych wyścigach, albo wystarczyło samo pokazanie się na estradzie. Niektórzy kolarze mieli za to otrzymywać wynagrodzenie. Urzędnicy ministerstwa sportu dowiedzieli się o tym i pod koniec roku zawiesili prawie całą kadrę w prawach zawodnika. Postępowanie Królaka uznano za niegodne tytułu socjalistycznego mistrza sportu i zdyskwalifikowano go na 3 lata. Potem karę tą zmniejszono do roku, ale obowiązywał go roczny zakaz wyjazdu zagranicę, co przekreślało jego start w Wyścigu Pokoju. W 1958 roku po odwieszeniu wystartował w Wyścigu Pokoju, ale jego występ był nieudany. Latem tego roku Królak podczas pobytu w COS we Władysławowie poprosił kolegów kolarzy z Gdyni o pomoc w nabyciu dolarów. Handel dolarami był wtedy zakazany. Koledzy pomogli, zanieśli złotówki Królaka do cinkciarzy, ale ci chcieli ich oszukać i uciekli tylną bramą kamienicy. Kolarze nie puścili tego płazem, dopadli cinkciarzy, sprawili im łomot i odzyskali pieniądze Królaka. Sprawy by nie było, gdyby nie to, że jakiś czas potem cinkciarze zostali złapani i w śledztwie przyznali, że Królak chciał u nich kupić 250 dolarów, ale nie kupił. Cała trójka kolarzy stanęła przy tej samej ławie oskarżonych przed sądem i została skazana za usiłowanie przestępstwa. Królak dostał najsurowszy wyrok: rok aresztu. Wyrok był w zawieszeniu na 4 lata, ale oznaczał ponowny zakaz startów, tym razem do 1.04.1960 roku. Królak jeszcze tylko raz w 1961 roku startował w Wyścigu Pokoju ale już bez powodzenia. To co w dzisiejszych czasach byłoby normalne, w oczach ówczesnych władz było powodem do zahamowania sportowej kariery największego kolarza lat 50-tych.

Related Posts