Uzdrowisko Karlowe Wary

Karlowe Wary są największym czeskim uzdrowiskiem, położonym w pagórkowatym terenie. Znane są także z likieru Becherowka oraz z Wyścigu Pokoju. Kolarze odkryli miasto już w 1921 roku, odkąd toczyli zmagania na najdłuższym jednoetapowym czeskim wyścigu z Pragi do Karlowych Warów i z powrotem na dystansie od 240 do 265 km.

Wyścig Pokoju gościł tu aż 16 razy. Po raz pierwszy w 1953 roku. Był to 3. etap prowadzący z Pragi a wygrał go Austriak Franz Deutsch, zostając liderem wyścigu.

W 1970 roku uzdrowisko było miejscem narodzin złotej epoki kolarstwa polskiego. Polacy za sprawą trenera Henryka Łasaka byli w tym roku przygotowani do wyścigu jak nigdy dotąd. Mieli w nogach już ponad 8.000 km przejechanych na treningach i w wyścigach w Afryce oraz Francji. Pierwszy etap prowadził z Pragi do Karlowych Warów i szybko okazało się, że to Polacy będą grali główne skrzypce w wyścigu. Najpierw Zenon Czechowski wygrał lotny finisz oraz premię górską. Potem  ucieczki próbował Wojciech Matusiak, a na 10 km przed metą odjechał Ryszard Szurkowski w towarzystwie Czecha Rudolfa Labusza. Ten nie był w stanie dawać zmian, więc gdy peleton zaczął się zbliżać, Szurkowski zostawił go w tyle i sam pognał do mety na miejscowy stadionie. Wygrał etap z przewagą 6 sekund nad peletonem, który przyprowadził brodaty Zygmunt Hanusik.

Kolejne etapy bez trudu wygrywali Polacy. Doszło do tego, że umawiali się pomiędzy sobą, kto w jakim mieście ma wygrać. Szurkowski nie oddał prowadzenia do końca wyścigu. Hanusik zajął 3 , Andrzej Kaczmarek 5, Czechowski 6 a Matusiak 9 miejsce. Wygraliśmy drużynowo oraz 9 z 15 etapów. Nasi zawodnicy stali na etapowym podium 20 razy na 45 miejsc premiowanych. Staliśmy się potęgą amatorskiego kolarstwa na kilka lat.

Nie zawsze jednak wygrywa najlepszy. W 1972 roku Szurkowski miał za sobą już dwie wygrane w wyścigu i był faworytem nr 1. Szósty etap prowadził z Gery do Karlowych Warów. Na starcie było zimno, padał, deszcz, a potem nawet trochę śnieg. Polacy mieli pecha. Najpierw defekty zaliczyli Lech Kluj oraz Stanisław Labocha, potem Szurkowski, który dodatkowo miał jeszcze niegroźną kraksę. Szurkowski zatrzymał się jeszcze raz, by zamienić rower z Labochą.

Rywale dostrzegli ten manewr i natychmiast zarządzili alarm. Niemcy, Czesi oraz Rosjanie mieli już dosyć polskiej hegemonii. Połączyli siły i bardzo nakręcili tempo peletonu. Szurkowski razem z Labochą przez długi czas byli o 150 m za nim. Nie dali rady. Zmogło ich zimno. Peleton odjechał bez żadnego Polaka. Najlepszy na tym etapie Czesław Polewiak stracił do zwycięzcy Czecha Antonina Bartoniczka 9,28 min, a Szurkowski już 11,25 min. Najbardziej rozgoryczony był Zbigniew Krzeszowiec, który dotąd plasował się na 3. miejscu w klasyfikacji. Na osłodę łez wygrał potem etap a Szurkowski dwa.

Related Posts