Stadion Dziesięciolecia w Warszawie

Stadion Dziesięciolecia w Warszawie został oddany do użytku 22 lipca 1955 roku z okazji 10 rocznicy opublikowania Manifestu Lipcowego, który określał kierunki budowy PRL. Głównym architektem był Jerzy Hryniewicki. Był to obiekt o standardach olimpijskich z żużlowo-granitową, lekkoatletyczną bieżnią na 400 m oraz boiskiem piłkarskim. Na trybunach było miejsc na 71 tysięcy widzów, ale podczas największych imprez upychano tam nawet  do 100 tysięcy osób.

Na otwarcie rozegrano mecz piłki nożnej pomiędzy Warszawą a Katowicami (wtedy Stalinogrodem). Potem miała miejsce impreza, która była główną przyczyną tej inwestycji: V. Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów.

W maju 1956 roku na stadion zawitał Wyścig Pokoju. W tym roku wyścig zaczynał się właśnie w Warszawie. Liczbę widzów szacowano na 80 tys. osób. Kolarze wyjechali za miasto i powrócili zafiniszować na Stadionie. Już na ulicach Warszawy uciekła grupka 6 zawodników. Wśród nich była trójka Włochów i to oni byli pierwszymi triumfatorami na Stadionie X-lecia. Wygrał szybki Dino Bruni przed Aurelio Cestarim oraz Armando Gugliemonim.

Odtąd stadion był stale obecny na trasie wyścigu. Jeśli zaczynał się on w Warszawie, to był tam start poprzedzony uroczystą defiladą i meta. Na trybunach honorowych zasiadali najwyżsi dostojnicy państwowi i partyjni. Start zazwyczaj miał miejsce 2 maja, tuż po święcie pracy. Władzom bardzo pasował układ 2 dni propagandy, ale trudno było upilnować tak wielkie tłumy pod kontrolą.

Jeśli w 1957 roku przywitano klęskę Polaków i etapowe zwycięstwo Rosjanina Czerepowicza milczeniem i pojedynczymi gwizdami, to potem było już gorzej. Warszawscy widzowie wyznawali zasadę, że w stolicy jeśli nie wygra Polak, to może wygrać każdy, byle nie Rosjanin. Ta zasada została złamana w 1962 roku. Ostatni etap kończył się na stadionie X-lecia, a po zaciętej walce dwu narodów wygrali Rosjanie Aleksiej Pietrow przed Jurijem Melichowem. Za nimi byli Rajmund Zieliński, Staszek Gazda oraz Józef Beker i kolejni Rosjanie Stanisław Moskwin i Wiktor Kapitonow. Rosjanie wygrali ten wyścig drużynowo oraz indywidualnie i zostali bezlitośnie wygwizdani przez Warszawiaków. Problem był duży, bo potem w prasie publikowano listy potępiające „bandę rozwydrzonych smarkaczy, którzy dopuścili się chuligańskich wybryków”.

Do największych zamieszek doszło w 1968 roku. Wyścig był dla nas bardzo udany, bo po latach posuchy Jan Magiera zajął 3. miejsce, a Polska wygrała drużynowo. Zwycięstwo było jednak do końca niepewne. Ostatni etap prowadził do Warszawy i na jego trasie mocno dokazywali Rosjanie. Nie mieli już szans na wygraną, ale mogli pomóc groźnym Niemcom. Meldunki  z trasy dochodzące na stadion wzbudzały nerwowość widzów. Dodatkową złość wywołała obecność na trybunie premiera Józefa Cyrankiewicza oraz głównego komendanta policji.

Dwa miesiące wcześniej władze brutalnie spacyfikowały bunt studentów. Kiedy na stadion dojechali kolarze, wściekłość przeważyła nad radością. Doszło do bójki jednego z kibiców z milicjantem. Kibice wtargnęli na murawę stadionu, uniemożliwiając przeprowadzenie dekoracji. Komendant wezwał na pomoc oddział ZOMO, który otoczył murawę. Zamieszki około 3 tysięcy kibiców przeniosły się na ulice i trwały do godziny 20:00. Nadjechały posiłki ZOMO i uczestników zamieszek spałowano.

We wrześniu podczas uroczystości centralnych dożynek na trybunach stadionu w akcie protestu przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację aktu samospalenia dokonał Ryszard Siwiec.

W 1975 roku na stadionie, gdzie kończył się ostatni etap najszybszy był Rosjanin Waleryj Lichaczow. Był to bardzo szybki sprinter, ale często zdarzały mu się na finiszu nieczyste zagrywki: robienie rybki lub zajeżdżanie drogi. To jego Szozda zwymyślał przed kamerami telewizyjnymi od bandytów, co zmroziło przerażonego komentatora. Teraz Lichaczew znowu wygrał, co bardzo nie podobało się publiczności. Na stadionie rozległy się gwizdy. Wyścig kończyła honorowa runda triumfatorów. Klasyfikację drużynową wygrali Rosjanie, ale wysłanie ich samych na bieżnię stadionu, to było jak wydanie owieczek na pożarcie przez rozeźlonego smoka. Ktoś wpadł na zbawienny pomysł. Ryszard Szurkowski wygrał indywidualnie, więc ustawiono go do rundy razem z Rosjanami. Trudno było gwizdać na swojego. Publiczność uspokoiła się.

Warszawa, 22.05.1975. Runda honorowa zwycięzców XXVIII Wyścigu Pokoju na warszawskim Stadionie X-lecia . Na pierwszym planie zwycięzca klasyfikacji indywidualnej Ryszard Szurkowski, za nim drużyna radziecka, która wygrała klasyfikację zespołową.
(wroa) PAP/CAF/Stanisław Dąbrowiecki

Na drugi rok trybuny od bieżni stadionu odgrodzono wysoką siatką. W latach 80-tych zaczęto odstępować od wyznaczania mety etapów na stadionach, wybierając ulice. Stadion przestał być potrzebny wyścigowi. W 1989 roku przerobiony został na największy jarmark w Europie.

Na gruzach stadionu X-lecia w 2012 roku zakończono budowę Stadionu Narodowego, ale już nie było Wyścigu Pokoju.

Related Posts