Mit Wyścigu Pokoju

WP propaganda

Wyścig Pokoju to baśniowa historia, w której nasi kolarscy rycerze potykali się z walecznymi rywalami. Fenomen tego wyścigu sprawia, że w historii naszego sportu jest on największym wydarzeniem. Pierwsze jego dwie edycje miały miejsce w 1948 roku. Przez większy czas był to  wyścig dla amatorów. Wiązało się to z tym, że startowały w nim reprezentacje narodowe, z którymi kibice mocniej się utożsamiają. W  czasach jego powstania nie istniała powszechna telewizja. Wyścig był największym wydarzeniem medialnym roku. O jego popularności zadecydowały transmisje radiowe, w których sprawozdawcy podnieconym krzykiem składali meldunki z przebiegu etapów. Na głównych placach i  ulicach miast instalowano wielkie głośniki , z których na całe miasto krzyczano, kto właśnie prowadzi stawkę. Dzieciaki ze szkół ustawiano wzdłuż trasy przejazdu. Zakłady przerywały pracę, żeby pracownicy mogli wyjść na ulice i dopingować kolarzy. Na zdjęciach z pierwszych lat widać nieprzebrane tłumy widzów na ulicach oraz zapełnione do ostatniego stojącego miejsca stadiony, gdzie kończyły się etapy. Wdrapywano się na drzewa i słupy, wyglądając kolarzy. Żadna inna manifestacja nie wyprowadzała tylu ludzi na ulice. Może tylko święto 1 maja, ale władze chytrze połączyły oba wydarzenia, bo start do wyścigu następował dzień, dwa po święcie. Przedtem bohaterowie wyścigu obowiązkowo defilowali w pochodzie. Gazety publikowały listy startowe, obszerne relacje, wyniki od pierwszego do ostatniego miejsca. Z czasem pojawiły się, jakże prymitywne na początku relacje telewizyjne. Wyścig miał swoje symbole. Był nim biały gołąbek pokoju Pablo Picasso , który umieszczano na koszulkach indywidualnego i drużynowego lidera. Wyścig miał też swój hymn i hejnał, którym rozpoczynały się radiowe i telewizyjne transmisje.

Mieliśmy swoich idoli. Kiedy Królak jako pierwszy Polak wygrał wyścig, kraj ogarnęło wielkie poruszenie .Wszyscy chłopacy bawili się na podwórku w Królaka. Potem był Staszek Gazda, a największym komplementem dla młodego adepta kolarstwa było, jak ktoś powiedział : O, Gazda jedzie ! W latach 70-tych Polacy za sprawą Szurkowskiego, Hanusika, Czechowskiego, Szozdy, Mytnika wygrywali jak chcieli i kiedy chcieli. Na podwórku wymyślono wtedy grę w kapsle oznaczonymi nazwiskami kolarzy.

Wyścig miał swoje ludowe opowieści .Taką baśnią jest historia o wojnach na pompki pomiędzy kolarzami 4 nacji. Zazwyczaj miało to być tak, że biednego Czecha potrącił Niemiec. W jego obronie stanął Rosjanin, który wyciągnął wielką pompkę, ale ostatecznie sprawiedliwość Rosjaninowi miał wymierzyć polski kolarz . Także pompką. Nikt nigdy tych opowieści nie potwierdził, ani nie był ich naocznym świadkiem. Zdarzyło się tylko raz, że Czech Rużiczka przegonił pompką ze zmiany naszego Grabowskiego. Czech był duży, Grabowski niziutki, więc jego zmiany nic nie dawały Rużiczce. Ta historia powstała jako wynik zapotrzebowania na wielkie historie , w których Polak bronił uciśnione narody, a Niemiec i Rosjanin był naszym odwiecznym wrogiem. Kolarze nie mogli się tak zachowywać, bo natychmiast zostaliby wyrzuceni z kadry. Prawdą jest nie zawsze sportowe zachowanie kibiców : nasi wygwizdywali Rosjan na Stadionie X-lecia a Czesi rzucali kamyczkami i pokazywali gołe tyłki przejeżdżającym kolarzom po agresji wojsk Układu Warszawskiego na ich kraj w 1968 roku.

Do wyścigu przylgnęła etykieta, że  był to wytwór propagandy politycznej, tak jak wyobrażały sobie to władze. Taki obraz wyścigu rysuje się z historycznych źródeł opartych na wyreżyserowanych starych kronikach filmowych lub relacjach prasowych. Tak naprawdę kolarzy oraz licznych kibiców polityka wcale nie obchodziła. Nikt z powodu wyścigu nie zapisywał się do partii. Traktowano go po prostu jako wielkie wydarzenie sportowe a także kulturowe, bo można było obejrzeć pięknych Włochów albo egzotycznych Hindusów, którzy jechali w turbanach na głowach.

Related Posts