Kiedy do zwycięstwa zabrakło 140 km

Po indywidualnym zwycięstwie Królaka, w 1957 roku nasze apetyty na sukces wzrosły. Po 6 etapach objęliśmy prowadzenie w klasyfikacji drużynowej i to ona stała się priorytetem, bowiem indywidualnie najlepszy z naszych Bernard Pruski miał już prawie 10 minut straty do lidera. Na 9 etapie straciliśmy po kraksie Grabowskiego. Ostatni etap prowadził z Łodzi do Warszawy i startowaliśmy do niego z przewagą 5 minut nad NRD. Na starcie nasi kolarze żegnani byli już jako zwycięzcy. Ostatni etap wydawał się być formalnością, bo trasa była łatwa. Niemcy mieli jednak plan. Postawili wszystko na jedną kartę. Polacy byli ostrożni, bo każdy z naszych zawodników miał przydzielonego do opieki jednego Niemca. Niedługo za startem zaatakował  Wolfgang Braune. Zgodnie z założeniami pognał za nim Marian Więckowski. Potem ruszył znakomity Gustav Adolf Schur z Januszem Paradowskim na kole. Kiedy zebrał się kolejny Niemiec Helmut Stolper, miał szybko opiekuna w postaci Stanisława Bugalskiego. Peleton z liderem specjalnie nie gonił uciekających, bo jadący w nim lider Bułgar Nenczo Christow czuł się bezpiecznie. Nikt z atakujących nie zagrażał mu. Gdzieś na półmetku polska drużyna rozsypała się. Schur nadał tak piekielne tempo, że zajechał Paradowskiego, który puścił koło. Był tak wykończony, że przyjechał na metę nawet za peletonem. Potem Bugalskiemu pękł widelec w rowerze i musiał zmieniać rower, tracąc kontakt z czołówką, bo na dodatek zepsuł się nasz samochód techniczny. Z przodu zostało dwu Niemców i tylko jeden Polak. Niemcy  otrzymali wyraźne wsparcie od kolarzy ZSRR z Wiktorem Kapitonowem na czele. Niemiecko-radziecki sojusz spowodował klęskę Polaków. Kiedy na wypełniony po brzegi 110 tysiącami widzami Stadion X-lecia wjechała czołówka , przywitało ją złowrogie milczenie. Nic nie zmienił fakt, że Więckowski toczył walkę o zwycięstwo etapowe z Rosjaninem Anatolijem Czerepowiczem. Przegrał ją a Polacy przegrali klasyfikację drużynową, bo peleton przyjechał ponad 7 minut później. W tym czasie w kraju panowały wyraźnie antyradzieckie nastroje. Warszawiacy przyjęli okoliczności naszej klęski szczególnie przykro.

Related Posts